Adam, ewentualnie możesz do mnie mówić "Marysiu", bo na drugie mam Maria

A serio. To, co na hełmie, to się nazywa klejnot. Zrobione było z materiałów lekkich a nietrwałych, skóry, tektury, piór, włosia, drewna, takich tam, połączone z hełmem raczej słabo. Odpinane/odkręcane łatwo, łatwo też odpadało w walce. Funkcje toto miało przeróżne, od pomocniczo identyfikacyjnej, przez imponowanie widzowi, aż po odstraszanie. Ponoc część klejnotów miała ruchome, furkoczące i klekoczące elementy, co zwłaszcza na turnieju mogło deprymować konia przeciwnika. Odstraszanie i imponowanie - zwróc uwagę, że wiele klejnotów to np. smoki z otwartymi paszczami i zębiskami na wierzchu, warczące psy czy inne groźne ustrojstwa.
Do walki, jak napisał Staszek, zakładać to mozna było, ale raczej te mniejsze, mocniej związane z hełmem. Przeważnie uzywano ich na turniejach i na portretach ceremonialnych.
Inną sprawą jest zniekształcenie klejnotów na rysunkach, które dzisiaj traktujemy jako święte i niepodważalne źródła. Średniowieczni artyści do realistycznej wierności podchodzili dość, w dzisiejszym rozumieniu, swobodnie; nie realizm był dla nich najważniejszy, tylko symbol i czytelność emblematu. Potrafili ponoć powiekszyć i zniekształcić całkiem skądinąd "normalny" klejnot, aby ładnie wyglądał na tłoku pieczętnym...