Kolega robertdiabolus, którego mam zaszczyt znać osobiście, powiedział mi - ale z zastrzeżeniem, że to niesprawdzone, hipotetyczne, domniemane itd. - że chorążym w chorągwi Konrada mógł być Hannus von Mutschelnitz, ten z czarnym orłem na żółtym polu umieszczonym "na skuśkę".
Na opasanie chorągwi znowu Robert zwrócił mi uwagę, ja sama tego nie wychwyciłam.
W heraldyce Śląska urzeka mnie - trochę tego też jest w heraldyce czeskiej - zabawność i "cudaczność" niektórych herbów. Moim faworytem jest niejaki von Hund, z psem w tarczy. Na pewno kiedyś taką figurkę zmajstruję, dla czystej radości malowania

Jest czeski herb, nazwy nie pomnę w tej chwili, pieczętowali się nim panowie z Choustnika - żółta drabina w błękitnym polu, a w klejnocie, panie szanowny, co? - ano taż sama drabina! Wyobrażasz sobie ten kontrast, poważny, nadęty Pan Rycerz z drabiną na głowie???

Aha, jeszcze a propos księcia Konrada. On chyba nie miał wtedy jeszcze 20 lat, o ile pamiętam. Jeśli zasłonę hełmu figurka będzie miała otwartą, nie zrób mu przypadkiem siwej brody i wąsisk...