Cześć.
Japońskie konie często bywały krówkowato łaciate. Łaciate są dość niewdzięczne w malowaniu, bo wbrew pozorom łatwo przesadzić albo źle rozmieścić plamy. Najlepiej wyguglaj sobie parę zdjeć łaciatków i maluj z nich.
Co do urody, to moim zdaniem ładne są wszystkie

Armie różnych epok starały się w miarę możliwości ujednolicać maści w ramach oddziałów, ale oddział jazdy samurajskiej raczej powinien siedzieć na koniach różnej maści. Zerknij też na to malowanie:
http://www.rofur-flags.de/listen6f/zvezda8025_1.htmKasztanki maluje się np. tak: biały podkład - kolor bazowy Vomit Brown albo Bestial Brown (ciepły, czerwony brąz) - wash z Flesh Inka albo Chestnut Inka - suchy pędzel i potem laserunek z koloru bazowego ociupinkę rozjaśnionego Bleached Bone (BB jest żółtawa, nie rozjaśniaj bielą!). Grzywa z ogonem jak cały koń, albo jaśniejsze, piaskowe, w stronę Bleached Bone. Odmiany najpierw Bleached Bone, rozjaśniane do bieli.
Siwki: maści siwych jest całą, pardon, kupa. Możesz zacząć (podkład biały oczywiście) tak:
1. jasnoszary kolor bazowy - rozjaśnianie czystym białym - pęciny, chrapy, ogoon i grzywa czarne.
2. ciemniejszy szary bazowy - rozjaśnianie jasnym błękitem - laserunek białym. Ogon i grzywa jasnoszare rozjaśniane do bieli.
3. jasny różowy kolor bazowy - rozjaśniane białym - ogon i grzywa białosrebrne.
Jakbyś miał chęć dalej gadać o koniach, to ja z przyjemnością

Jutro mam urlop, w sieci będę w poniedziałek.