Kolejna figurka, którą kupiłam sobie nie dla niej samej, a dla dołączonego do niej zwierzaka...
Z jakiegoś powodu przekonana byłam, że figurkę wykonano z żywicy, a tu ciężkie zdziwienie: czysty żywy metal...
Sztywne pudło zapakowane w kolorową koszulkę:

Nieco archaiczna instrukcja malowania:

Części człowieka i podstawka, sama w sobie bardzo fajna, z wyrzeźbionymi detalami:


Zbliżenia na głowę. Choć samo rzeźbienie twarzy jest takie sobie, nieładna górna warga (trzeba to będzie zamaskować, np. namalować wąsy, albo zrobić bliznę, jeszcze nie wiem) - jednak podobają mi się z lekka obwisłe policzki konkwistadora. Jeśli wyciągnąć to malowaniem, powinien powstać ciekawy portret mężczyzny w średnim wieku:



Części kuszy i sztylet:


I główny (moim zdaniem

) bohater: pies bojowy. Bydlę wielkości małego słonia, na stojąco pewnie sięgałby człowiekowi do pasa albo i lepiej. Łeb jak ceber, łapy jak słupy. Potwór. Przepiękny.

Łepek psinki:



Wyraz pyska zwierzątko ma taki, że można je pomalować zarówno jako psa mordercę (z fosforyzującymi ślepiami, a jakże), i jako wielką psią gułę-safandułę. Morderca jest pewnie poprawny politycznie, ale safanduła pociąga mnie znacznie bardziej. Zobaczymy.
Na koniec detale zdobienia psiej zbroi:

Reasumując: człowiek jak człowiek, ale ten pies...!
