Mrqs, ja maluję 30 lat i dopiero od niedawna jako-tako mi wychodzi

Dragony i MiniArty są moim zdaniem dobre właśnie do nauki. Niewiele kosztują i nawet jak beznadziejnie coś spaprzesz, nie będziesz po takiej figurce (długo) płakał. Czasem jest tak, że jak kupisz sobie wypasiony oryginał za 100 czy 150 zł, to zwyczajnie BOISZ SIĘ za nią wziąć (przecież ja nie umiem malować, a jak takie ładne popsuję, to koniec...). Fałdy fałdami, faktycznie cienie dziwnie się na dragonach potrafią układać, ale nabierzesz takiej "dobrej rutyny" i potem bez nerwów pomalujesz coś ambitniejszego.
Też zawsze żałuję, że nie mam ani zdjęć, ani nawet samych figurek z moich "początków". Koniec lat 70-tych, w sklepach nic, farby plakatowe marki Astra, plastikowe podróby żołnierzyków Airfixa w 1/72. Malowałam toto trzema kolorami: zielonym mundury, żółtym twarze, czarnym resztę...
Fajnie było.
