Niestety - w magazynku nie miałam żadnego garnka...
za to okazałam się mieć

czapeczkę.
Trzeba sobie było radzić z czapeczką.



No, teraz lepiej...
Gorsza sprawa z agrafką. Próbowałam pójść na łatwiznę i zainstalować Ofermie jakąś oryginalną agrafkę, ale nie znalazłam żadnej odpowiednio małej. Auuu... trzeba będzie robić z drutka... WYmysliłam już technologię agrafkologii stosowanej, dłubać będę pewnie w weekend.
Ponieważ, jakem pisała, konkurs na wzór na legginsach wygrała wczoraj kotka Tekla, więc - sama wymyślała, sama niech maluje...

Pracowałyśmy zgodnie cały ranek, do tego stopnia, że biedna spracowana kocina nie miała siły zejść ze stanowiska pracy i zdjęcia musiałam robić na tle jej lśniącego foczego futerka.




Konkurs, przypominam, trwa do jutra.
Na razie jury rozdało 4 piwa - kto będzie w Lublinie, proszę zgłaszać się po odbiór, pozostałym nagrody wyślę pocztą albo wręczę w Bytomiu.
Ducz - zaiste, radości mam po same oczosłupki i jeszcze trochę wyżej
