Czacha, postanowiłam, będzie częściowo łysa, a częściowo w kudłach, dredach, warkoczach... jeszcze nie wiem, w czym. Może z zaczeską, muszę pomyśleć. Skłaniałam się ku długiemu, lnianemu warkoczowi a'la hoża dziewoja, ale nie upieram się.
Ogladałam w piątek Gorguna, oglądałam, i doszłam do wniosku, że rączki to on ma za delikatne. I wymieniłam na dwie wielkie piąchy pozostałe oczywiscie po Sołtysie




Tę drewnianą maczugę może jeszcze na coś wymienię, a może nie.
Za kaburę wetknę widelec.
No i... już wiem, na co Gorgun się z takim wstrętem gapi...

Tak Gorgun wyglądał w piatek, a dziś...




Nad lewym uchem zrobiłam mu straszną, wstrętną, rakowatą narośl, mniam, mniam... fuj...

A nad prawym - dziura w głowie...

No i białe myszki...


Nadal zbieram pomysły
