E tam , marudzicie chłopaki

Jak człowiek ma zacięcie to niech maluje kamuflaże ,zabawa fajna i figurki kolorowe bardziej.
A Dragony są w sam raz do nauki , kiedy ja zaczynałem się bawić ,to nawet jeszcze drugowojennych Dragonów nie było .
Tylko jakieś współczesne z takiego ohydnego pomarańczowego plastyku w kolorze mydła(zresztą same figurki tez wyglądały jak wystrugane z mydła

)
Ja wtedy przerabiałem figurki Airfixa z serii "multipose" przy pomocy szpachlówki Tamiyi i plastyku z kubków po jogurcie .Jedna z pierwszych jakie pomalowałem miała mundur w "tiger stripes" , jak wyszedł tak wyszedł ale miałem z tego KUPĘ FRAJDY !
Zresztą do tej pory lubię te figurki , pomimo że formy mają ze 30 lat to pozy figurek i anatomia są rewelacyjne .
O verlindenach to mogłem wtedy pomarzyć , o warriorsie nikt jeszcze nie słyszał .
Ważne żeby mieć zabawę ,bo o to w tym wszystkim chodzi.
Tomek , nie pękaj i maluj kamo tak jak Ci zdjęcia podpowiadają ,a ręka i oko pozwala .
Z czasem nabierzesz wprawy.
Pzdr
Jacek