Paweł, przepraszam, bo odniosłem mylne wrażenie,że piractwo Ci nie przeszkadza .
Nieporozumienie, nic więcej.
Nie chcę, abyś nabrał przeświadczenia,że się Ciebie czepiam.
Odniosę się tylko do kilku postawionych przez Ciebie pytań.
Z odrobiną, aptekarską odrobiną sarkazmu chciałbym tylko zauważyć ,że postawiłeś SAM SOBIE siedem pytań, na które SAM SOBIE odpowiedziałeś , niejako wyręczając resztę ewentualnych zainteresowanych

Punkt pierwszy -
zgoda, są drogie .
I oczywiście że wolno Ci uważać, co Ci się podoba .Nie bardzo wiem, po co napisałeś tą uwagę.
Punkt 2
Pawle, ale sam niejako tą dyskusję zainicjowałeś.Mimo wszystko - zgoda, ale porównanie z płytami nie do końca trafione,Ceny silikonu,żywicy, figurki -matki (no, powiedzmy, cena i ocena jest subiektywna, niejako wymuszona przez rzeźbiarzy, ale moim zdaniem ciężko z tym dyskutować) to wszystko było opisane przez kolegów, i wygląda nieco inaczej niż złotowy zysk muzyka.
3 . OK, zgoda.
4.
Po co w ogóle zadawać i odpowiadać na tak zadane pytanie.
Ja się pytałem, czy wysokie ceny u z a s a d n i a j ą istnienie piractwa.Czy jeśli coś jest dla nas za drogie , możemy z czystym sumieniem
kupić sobie nielegalną podróbę, bo zły kapitalista się zmówił z innymi itd.i cieszyć się,ze ktoś sprzedaje poszukiwane przez nas figurki w cenie 15 zł.
5-ty, mój ulubiony .
Sorry,że z Wikipedii, mogę znaleść lepszy :
Rachunek ekonomiczny : porównanie nakładów związanych z podejmowanymi działaniami i efektów, jakie jednostka zamierza osiągnąć. Ułatwia on wybór takiego wariantu postępowania, który pozwala osiągnąć maksymalne korzyści:Pawle, mi też się nie zawsze to podoba, ale na to nic chyba nie poradzimy.
I chyba niewiele tu możemy zmienić. Maksymalny zysk - zwykła ludzka rzecz.Nie ma żadnej zmowy, tylko chęć osiągnięcia takich zysków, które są możliwe do osiągnięcia.
Jedni patrzą na drugich , na takie a nie inne ceny, i chcą zarabiać tyle samo lub więcej.
Przykład z mąką nieadekwatny, bo żreć musimy wszyscy , a figurka to tylko bibelot.
O ile na rynku ,,żywnościowym" państwo ma prawo interweniować, o tyle rynek figurek, pluszowych misiów, samochodzików na baterię , płyt i telewizorów to prywatna sprawa właścicieli, o ile płacą podatki
i sztucznie nie zaniżają cen , wykorzystując pracowników lub więźniów lub przenosząc producję do miejsc, gdzie ludzie będą zap...alać za skórkę od chleba.
To z kolei u mnie wywołuje furię, tak jak u Ciebie windowanie cen przez producentów lub dealerów figurek.
6. a co mnie to obchodzi ?
7. Jak wyżej.
Sam z ciekawości sobie kupię.
I na koniec- aby nie była to jałowa dyskusja - masz jakiś pomysł na złamanie praktyki windowania cen ? Na obniżenie kosztów wyprodukowania figurki? Na obniżenie kosztów przesyłki? na obniżenie honorariów lepiaczy z światowej czołówki?
Pozdrawiam, Maciek