Polska, Wolbórz, rok 1215. Odpowiadając na wezwanie papieża Innocentego III grupa polskich rycerzy składa śluby krzyżowe. Wśród ślubujących jest pewien rycerz z rodu Lisów. Jak inni, przysięga nie golić włosów ni brody aż do powrotu.
Rok 1217. Jesienią książę Kazimierz Opolski wyrusza z krucjatą do Ziemi Świętej. Rycerz z rodu Lisów żegna swoją żonę i maleńkiego synka, dosiada wiernej kobyły i odjeżdża za morze w siną dal.
Rok 1217, zima. Lis bohatersko walczy w zasadzce pod Sydonem, gdzie zdobywa jeden z muzułmańskich sztandarów, odnosi dość poważną ranę i niemal dostaje się do niewoli. Ocalenie zawdzięcza swojej wiernej kobyle, która półprzytomnego unosi z pola.
Powrót do zdrowia trwa, książę Kazimierz zdążył już wrócić do Polski. Wydobrzawszy, Lis przyłącza się do pomorskiego hufca krzyżowców, przebywających w Ziemi Świętej od 1219 roku, walczy pod Damiettą. Razem z Pomorzanami i swoją wierną kobyłą wraca do kraju jesienią 1221.
Zapada już wieczór, Lis, umęczony długą drogą, zsiadł z konia. Do domu zostało mu zaledwie kilka stajań. Już widać zabudowania... zza zakrętu drogi wybiega mu naprzeciw kilkuletni chłopczyk, bojowo odziany w stary garnek na głowie, z tarczą i czymś na kształt włóczni w rękach. Obok chłopca biegnie wielki, kudłaty pies. Spotykają się, taksująco na siebie wszyscy czworo patrzą.
(tu nastąpi rozczulające, wzruszające powitanie ojca przez syna i odwrotnie. Ale to już temat na inną dioramę).
Tyle w warstwie fabularnej.
Warstwa faktograficzna jest taka:
Ojciec pochodzi stąd:

Pegaso
Syn stąd:

Pegaso,
Medieval Children at Play, set 2Wierna kobyła należała niegdyś do angielskiego dragona Airfixu. Z Green Stuffa dorobiłam jej kosmate pęciny (bo się mnie szajr zamarzył...), a potem równie kosmatą grzywę. Potem trochę użerałam się z siodłem. Użeranie się z popręgami i resztą uprzęży jeszcze przede mną


Za psa winna jestem podziękowanie Mistrzowi Darkowi Zwierzyńskiemu.
Zestawiona "na brudno" scenka wygląda tak:

A tu jej ludzcy bohaterowie:

Postępy w tej pracy też będę raportować.