W "Hobbicie" J.R.R.Tolkiena jest pod koniec scena, jak to hobbit Bilbo Baggins przesiaduje na skalnej półeczce u wejścia do jaskini smoka Smauga i zastanawia się, jak tu otworzyć zamknięte magiczne drzwi. W przesiadywaniu wspomaga go czasem postawiony na warcie krasnolud Balin. Skończyło się to tak, że pewien drozd, rozbijający muszle ślimaków, uruchomił w głowie hobbita ciąg skojarzeniowo-myślowy, który ostatecznie doprowadził do otwarcia drzwi, a potem i do pokonania smoka.
Scenka niewątpliwie wdzięczna, a gdy w moje łapki wpadły dwie figurki - hobbit Yarry firmy Enigma i krasnolud Drunegar Runekeeper Andrei - z miejsca postanowiłam je "pożenić". Co i wykonałam
Podstawę, tę całą skalną bryłę, wydłubał dla mnie kolega Maćko Pilot, głównie udzielający się na Forum PWM, na pancerce. Kawał wspaniałej roboty, i bardzo mu w tym miejscu dziękuję. Maciek też pokazał mi, jak zrobić drzewko z "drutków". Reszta, w tym wszystkie błędy, jest już moja.
Figurki mają teoretycznie 54 mm wzrostu, ale ani jeden, ani drugi nawet tej granicy nie sięga...
