|
Michał "brystol" Brysiak
|
 |
« Odpowiedz #5 : Luty 06, 2007, 07:47:44 » |
|
Moim skromnym zdaniem powinieneś go bardziej jeszcze przybrudzić.
Bitwa pod Agincourt 25 października A.D. 1415 roku: cyt: "Przez 4 godziny obie armie patrzyły na siebie z odległości ponad kilometra. Henryk V jeździł przed frontem żołnierzy zagrzewając ich do walki, a kapelani chodzili wśród nich modląc się o zwycięstwo. Jednak kiedy Francuzi zaczęli siadać, jeść i popijać wino, stało się jasne, że dowódca wygłodzonych Anglików musi coś zrobić. Około godziny jedenastej wyspiarze przeżegnali się, pocałowali ziemię i z okrzykiem: "Jezus, Maria i Św. Jerzy" ruszyli naprzód, aby po zatrzymaniu się na granicy skutecznego ostrzału wypuścić deszcz strzał. W tym momencie Francuzów dotknęło kolejne z serii nieszczęść niazdyscyplinowania - rycerze nie przepuścili kuszników, którzy mieli odpowiedzieć na ostrzał. Konstabl Albert nie miał innego wyjścia i rozkazał atakować. Konnica za skrzydeł ugrzęzła w błocie, gdzie została wystrzelana - nieliczni pechowcy, którzy dotarli do linii łuczników, zostali wklepani w ziemię po uprzednim nabiciu się na naostrzone pale, chroniące Anglików. Spieszeni rycerze (Francuzi, po niewczasie zorientowali się, że w tych trudnych warunkach piechur ma większe szanse niż jeździec) dotarli do wroga, bez większych strat, lecz po to, aby się przekonać, ze ścisk uniemożliwia im zadawanie ciosów. Anglicy nie mieli tego problemu i po półgodzinie obie linie piechoty były rozbite. Jan Hardyng, uczestnik bitwy, twierdzi nawet, że więcej Francuzów udusiło się w ścisku niż zginęło z rąk wrogów. Ostatecznie zginęło ponad 8 tyś. Francuzów, w tym Konstabl Arbery. Marszałek Boucicourt dostał się do niewoli, a wraz z nim wielu notabli. Straty angielskie ograniczyły się do 500 zabitych i rannych." Źródło: strona internetowa Drużyny Łuczniczej Drabów Pieszych.
Aha i jeszcze jedno. Strzała nie ma grota ale to nie powinien być problem, dorób z green stuff-u.
|