Zmęczony trochę pracą nad
tym okrętem, co też w pewnym stopniu jest dla mnie nowością, postanowiłem zrobić rycerzyka 54mm.
Jak wspomniałem wcześniej, w wątku o muszkieterze, zakupiłem go podczas Lubelskich Spotkań Modelarskich za kwotę 20 złociszów. Wykonany z zielonej żywicy był w kilku częściach:
- tłów
- hełm
- dłoń z toporem
- lewa ręka
- prawa noga z płaszczem (do pasa)
- lewa noga z płaszczem (do pasa)
- tył i przód kolczugi pod tuniką
- tarcza
- pasy nośne tarczy.
Dodatkowo były trzy stopnie schodów oraz kawałek ściany bocznej.
Ze schematu malowania była jedynie mała fotka 3x5cm z jednym ujęciem.
Najpierw musiałem nauczyć się jak obchodzić z żywicą, a następnie spasować wszystko w całość. Podczas klejenia stwierdziłem, ze cyjanopan nie bardzo chce łapać. Poza tym powstało kilka dziurek, te jednak załatałem szpachlą płynną "Mr. Dissolved putty" firmy Mr.HOBBY. Całość figurki (bez doklejonej tarczy) umyłem w płynie do mycia naczyń i wstępnie pomalowałem aerografem resztkami jasnoszarej valejki (pozostałości po malowaniu okrętu ;-)
Przyszła pora na malowanie właściwymi kolorami - w większości Vallejo, ale i była Pactra (żółty i niebieski). Po "pomazianiu" stwierdziłem, że facet jest nierówny - tzn. część jest matowa a część się błyszczy... Ten drobny problem rozwiązałem malując zbroję lakieremakrylowym do podłóg (czym chata bogata ;-) oraz tunikę matowym Revellem. Wcześniej jednak poplamiłem go trochę krwią i brudami, podobnie jak tarczę na której dodałem kilka rys - wszak postawę ma bojową.
Najwięcej problemu było z doklejeniem i pomalowaniem pasów do tarczy - były one proste a musiały być wygięte. Po kilku doświadczeniach (w trakcie których nie omieszkałem części złamać) wygiąłem ją nad świeczką. Poza tym trzeba to było zrobić osobno z ręką i dopiero takie "uzbrojone ramię" dokleić gościowi.
Przerobiłem też trochę schody ograniczając je do dwóch stopni. Dzięki temu z bocznej ścianki po przycięciu mogłem zrobić drugą boczną ściankę trasując na niej podział kamieni. Pomalowałem emaliami modelarskimi i akrylami i udało mi się trochę "brudu" w zagłębieniach pozostawić.
Tak wygląda na fotkach - sorki za jakość, ale coś mi "pstrykacz dla średniointeligentnej małpy" nie bardzo chce ostrzyć w supermakro.

A teraz poddam się krytyce ;-)