Miałam ostatnio przyjemność malować dwie figurki w 1/48, pierwsze w życiu. Manfred i Lothar von Richthofenowie, dołączeni do Dreideckera i bodaj Albatrosa Eduarda (pewnie znowu zmyślam producenta, nie mogę zapamiętać, psianoga...). Naprawdę przyjemne malowanie. Zaczynam się zastanawiać nad panienką z osłem, może też ją kupię...
nie nazwa poprawna.
ale to były figurki żywiczne Kasia ..
i o dużo dokładniejsze niż plastyki Tamiyi w tej skali .
Ja wstrzymam się z komentarzem do czasu aż zobaczę figurkę

)
ale nie nastawiam się negatywnie.