Takie brzydkie, a takie ładne Artyleria kozacka LW, 1:72 Dzięki pewnemu Dobremu Człowiekowi z Krakowa mam od jakiegoś czasu dostęp do niemal wszystkich zestawów figurek w skali 1:72, jakie tylko na świecie szerokim się ukazują. I zgarniam je łapczywie jak prawdziwy chomik. Malowanie „maluszków” jest technicznie zupełnie inne niż większych figurek, ale radości potrafi mi dać co najmniej tyle samo. W mojej ocenie najlepsze „małe żołnierzyki” powstają za naszą wschodnią granicą. Mam tu na myśli nie tyle i nie tylko Zvezdę, która od rzeźbienia ładnych figurek powoli przechodzi do produkowania figurek idealnie poprawnych (i nie jest to bynajmniej zmiana na lepsze), co raczej mojego ukochanego Streltsa-R lub parę innych mniejszych firm. Takich właśnie jak LW. Figurki ze wschodu na pierwszy rzut oka wyglądają koszmarnie. Paskudny, miękko-gumowaty plastik, ciemne barwy, które NA PEWNO będą przebijać spod podkładu, wielgaśne nadlewki w nieusuwalnych miejscach… brrr. O pudełkach się nie wypowiadam, bo Dobry Człowiek z reguły przysyła mi żołnierzyki bez pudełek. Ale jak się bliżej przyjrzeć tym szpetnym maleństwom, okazuje się, że każde z nich jest inne, niepowtarzalne, swoiste. Każde ma inną twarz, na każdej twarzy widac jakąś emocję, niektóre jako żywo przywodzą na myśl humor z Monty Pythona – no i rzeźbione są w sposób „przyjazny” dla malarza, tak trochę wargamingowo. Głęboko, wyraźnie, no po prostu marzenie. Kozacka artyleria z czasów Bohdana Chmielnickiego to jeden z takich przepysznych zestawów. Póki przewalali mi się w pudle, patrzyłam na nich bez entuzjazmu. Ohydne, srebrne potworki, aż strach się za nie brać. Złe wrażenie minęło natychmiast po nałożeniu podkładu, który „schował” całą tę srebrzystą szpetotę. A już po ostatecznym pomalowaniu… no, po prostu ich polubiłam. Malując korzystałam z niezawodnego Ospreya, a konkretnie z dwóch pozycji z serii Men-At-Arms o wojsku Rzeczypospolitej z lat 1569-1696. Mnóstwo radości sprawiło mi tych pięciu malutkich chłopaków. Pewnie niedługo zabiorę się za jakieś następne małe, srebrne szpetoty… Bogdanowi z Krakowa dziękuję w tym miejscu przede wszystkim za to, że mi Kozaków przysłał, po wtóre za to, że delikatnie się o nich niedawno upomniał („ciekaw jestem, jak by wyglądali pomalowani”), a po trzecie i najważniejsze za to, że po prostu jest. | {moszoomthumb imgid=574 style_m=4} | {moszoomthumb imgid=575 style_m=4} | {moszoomthumb imgid=576 style_m=4} | | {moszoomthumb imgid=577 style_m=4} | {moszoomthumb imgid=578 style_m=4} | {moszoomthumb imgid=579 style_m=4} | Katarzyna Manikowska „Viltianus” listopad 2005
{mos_smf_discuss:Galerie z portalu figurki.org}Komentuj tą galerię na forum.figurki.org→
|