Serwis o figurkach historycznych i modelarstwie redukcyjnym


Strona główna arrow Techniki modelarskie
wtorek, 07 październik 2008
Menu
Strona główna
Od podstaw
Techniki modelarskie
Artykuły i recenzje
Forum
Zdjęcia obiektów
Linki
Galeria
O Serwisie
O serwisie
Reklama
Wpółpraca
Kontakt
Weź UserBar
Logowanie
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
Październik 07, 2008, 11:25:45
Nazwa użytkownika: Hasło:
Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Zapomniałeś hasła?
Z Polski
  Polskie Firmy Figurkowe
COS
{jumi [includes/custom_code/mod_smf_recent_topics2.php]}
Odlewanie - Pompa Próżniowa Print E-mail
Written by Piotr Czyż   
piątek, 19 październik 2007

Wstęp

Celem budowy pompy próżniowej jest stworzenie taniego i dostępnego narzędzia, które umożliwi wykonywanie odlewów żywicznych dobrej jakości, poprzez eliminację (lub minimalizację) bąbelków gazu i powietrza, które w żywicy i silikonie czasem zostają uwięzione.


Elementy składowe

a. Kompresor lodówkowy
    Z garażu wyciągnąłem stary kompresor lodówkowy (ciekawe czy działa... to się jeszcze okaże). Kompresor jaki jest każdy widzi - z jednej strony dmucha, z drugiej ciągnie (ta nas interesuje...).

b. Komora próżniowa
    Zakupiłem na allegro ‘Elektryczny pojemnik próżniowy’ (jest ok, ale słabo ciągnie - tzn. podciśnienie jest niezłe, nie można otworzyć komory, ale za dużo bąbli nie wyciąga.). Jego zaletą jest stosunkowo niska cena (<100 PLN), duża komora, która jest uszczelniona gumową uszczelką.

c. Inne
   Dodatkowa deska, włącznik, kilka śrub, filtr, przewód 8mm, cybanty. Podstawa jest wykonana z widocznej na zdjęciu deski sosnowej, do niej przyśrubowany został kompresor (ma eleganckie gumowe nóżki, które nieźle niwelują wibracje i wyciszają sprzęt).

01.jpg 01.jpg


Kompresor

   Wyciągnięty brutalnie z lodówki kompresor miał 4 kable w jedną stronę (do lodówki) i 3 kable w drugą stronę (zakończone wtyczką do kontaktu). Typ (z naklejki znamionowej) to Elektrolux R134a (czyli freon). Oczywiście po prostym podłączeniu do zasilania nic nie działa. Trochę postudiowałem Internet i wynika z tego, że trzeba nieco 'przezbroić' elektrykę. W ramach eksperymentu zwarłem nawet pewne kable (z tej końcówki 4 kablowej). Na szczęście nic się nie stało, korków też nie wywaliło (a mogło) – takiej metody pracy nikomu nie polecam!


01.jpg  

Elektryka - trochę teorii

Silnik w kompresorze składa się z dwóch uzwojeń:
- rozruchowego,
- głównego (roboczego).

Jest to silnik asynchroniczny, oczywiście więcej szczegółowych informacji do znalezienia w Wikipedii -> http://pl.wikipedia.org/wiki/Silnik_asynchroniczny


Normalnie w lodówce uzwojenie rozruchowe jest podłączone przez pozystor, czyli element, który przez krótki moment (kilka dziesiątych części sekundy) przewodzi prąd, zasilając uzwojenie rozruchowe, a następnie pod wpływem przepływającego przez niego prądu nagrzewa się, zwiększając swoją rezystancję i przez to odłączając uzwojenie rozruchowe silnika. Następnie uruchamiane jest uzwojenie główne.

Warto, odzyskując kompresor z lodówki, wyjąć także elementy rozruchowe (w moim przypadku to ta czarna skrzyneczka, która jest w zasadzie częścią kompresora - wychodzą z niej: przewód 3-kablowy z wtyczką oraz przewód 4-kablowy, który oryginalnie prowadził do wnętrza lodówki).



Elektryka – Jeśli kompresor jest bez elementów rozruchowych
Jeśli macie 'goły' kompresor to nie wszystko stracone. Należy w takim przypadku ręcznie odpalać kompresor, poprzez chwilowe załączenie uzwojenia rozruchowego (ale należy je załączyć tylko na moment - po ruszeniu silnika należy koniecznie wyłączyć uzwojenie rozruchowe).

01.jpg  

Jak odróżnić, które uzwojenie jest rozruchowe a które główne:
 a) Należy zmierzyć rezystancję uzwojeń (poprzez pomiar oporu na tych trzech wystających pinach z kompresora. Patrz zdjęcie powyżej. Oczywiście niezbędny okaże się miernik). Tam gdzie opór będzie największy, tam znajdują się końce uzwojeń, a na trzeciej końcówce będą połączone początki tych uzwojeń,
b) Jeden pin okaże się wspólny (czyli to jest ta trzecia końcówka z punktu a)),
c) Uzwojenie o większym oporze to uzwojenie rozruchowe,
d) Uzwojenie o mniejszym oporze to uzwojenie główne (robocze).

Potrzebne będą dwa włączniki (np. jeden zwykły wyłącznik do światła i jeden przycisk 'dzwonkowy', czyli w nomenklaturze 'przycisk normalnie otwarty', tak jak w dzwonku - naciskasz-przewodzi-dzwoni, puszczasz-nie przewodzi-nie dzwoni). Przycisk dzwonkowy będzie użyty do załączania (podkreślam chwilowego!) uzwojenia rozruchowego.


Dla lubiących literaturę opis słowno-muzyczny poniżej.

Pod pin wspólny podłączamy jeden przewód od wtyczki sieciowej. Drugi przewód od wtyczki sieciowej idzie jednocześnie do wyłącznika oraz do wyłącznika dzwonkowego. Dalej przewodem łączymy wyłącznik z uzwojeniem roboczym. Drugim przewodem łączymy wyłącznik dzwonkowy z uzwojeniem rozruchowym. Do obudowy kompresora należy podłączyć trzeci przewód (uziemiający) - zwykle jest oznaczone specjalne miejsce.
Uruchomienie:
Włączamy wyłącznik (silnik buczy, stoi -  załączyliśmy uzwojenie główne). Następnie zwieramy przycisk dzwonkowy. Silnik powinien ruszyć. Puszczamy (rozwieramy) przycisk dzwonkowy (wyłączając w ten sposób uzwojenie rozruchowe)... I już  . Ważne jest, żeby nie przeciążać obwodu rozruchowego (i wyłączać go po rozruchu, ale oto zadba przycisk dzwonkowy).



Elektryka - Jeśli kompresor jest z elementami rozruchowymi

No to jest prosto (szczegóły na kolejnych zdjęciach) - odkręcamy jeden kabelek (od zasilania, w tym przypadku brązowy) i przekręcamy go w miejsce czarnego. Dodatkowo zamontowałem wyłącznik do światła, który służy do uruchamiania kompresora. Odpowiedni układ w rozruszniku dba o właściwe załączanie i wyłączanie uzwojeń i kompresora.

 

01.jpg 01.jpg

01.jpg 01.jpg


Podsumowanie:

I już – pompa próżniowa gotowa. Na zdjęciu poniżej:

a) kompresor, umieszczony na desce drewnianej
b) włącznik z kablem zasilającym
c) komorę próżniową
d) przewód 8mm łączący komorę z kompresorem (uszczelniony za pomocą cybantów)
e) filtr (akurat z manometrem, bo może kiedyś układ użyję do zasilania kompresora). Filtr na wyjściu kompresora, potrzebny jest aby, zbierać olej  który jednak, w postaci lekkiej mgiełki, jest wypompowany z kompresora. Kompresor szybko wytłacza powietrze - po 1-2 sek. nie można otworzyć pojemnika ręcznie (czyli jest podciśnienie).

Gotowa pompa próżniowa


Klika uwag

Uwagi (autor: Wojciech Lubicz-Łapiński) spisane na podstawie tego wątku na forum.

1. Próżnia powinna być na tyle niska, by po chwili spuchnięcie żywicy lub silikonu zniknęło. Świadczy to o tym, że całe powietrze zostało wessane przez pompę.

2. Bąbelkowanie powinno powoli zanikać. Przy dobrej pompie próżniowej (pompa pracująca w lodówce nie jest pompą próżniową i nigdy w żaden sposób nią nie będzie - da tylko namiastkę tego, czym jest pompa próżniowa), cały proces powinien trwać jakieś 3 do 5 minut.

3. NIGDY NIE NALEŻY SPUCHNIĘTEJ ŻYWICY CZY SILIKONU ZOSTAWIAĆ W KOMORZE !!! Ja przekonałem się o tym, gdy w formie zatrzymało mi wszystkie bąbelki i zamiast formy wyszedł ser szwajcarski (same dziury).

4. Przed nalaniem silikonu do formy warto silikon odpowietrzyć. Proces można także potem powtórzyć, po nalaniu silikonu do formy. Przy wlewaniu silikonu do formy, ważne jest tez miejsce w które się wlewa. Musi to być najniżej położone miejsce w formie, czyli najgłębsze patrząc z góry.



Przy pisaniu tego artykułu, głównie w części 'elektrycznej', posiłkowałem się postami publikowanymi na forach modelarskich i elektrycznych (forum elektroda.pl).




O Autorze
Inne artykuły tego Autora
Prawa
 
< Prev   Next >
Design by Joomlateam.com | Powered by Joomlapixel.com |