|
Page 2 of 3
Forma
Nie zdecydowałem się jednak na zrobienie figurek naprawdę od
podstaw. Podczas wstępnych prób, miałem sporo problemów z uzyskaniem
odpowiednich proporcji ludzkiego ciała - a to noga jakaś krzywa wyszła, a to za
długa, a to zginała się jakoś tak dziwnie. A więc nie tędy droga - przynajmniej
na tym etapie umiejętności. Rozejrzałem się po sklepach i kupiłem figurkę
Dragona nr 1612. Odbiłem tego pana w silikonie - użyłem do tego celu zwykłego
silikonu ze sklepu z materiałami budowlanymi - ale uwaga - użyłem silikonu
białego. Okazało się, ze silikon przezroczysty - kompletnie się nie nadaje do
robienia form - przykleił się do plastiku na amen, spędziłem potem parę ładnych
godzin na czyszczeniu detali. Ale silikon biały -okazał się całkiem dobry -
formy wychodzą miękkie, oddają super detale, a do tego silikon ten jest
stosunkowo tani (około 4,60 PLN za 60 ml). Ale za to trzeba było czekać dwie
doby, żeby złapał. Następnie do tych form nalałem gipsu. Po wyjęciu z form,
dostałem gotowe części składowe. Może nie były one świetne (trochę
niedokładności, dziurki), ale pozwoliły na ogólne zaplanowanie postaci.
Mundur, postawa, głowy etc.
Potem w zasadzie starłem całe mundury (w końcu powstańcy mieli
inne mundury, niż figurka, z której zrobiłem formę) i nałożyłem trochę gipsu, no
i skalpelem wydłubałem im te mundury. Skopiowałem głowę, dodałem jednemu
żołnierzowi uśmiech, drugi dostał furażerkę.

Wybór mundurów nie był przypadkowy. Pierwsza kurtka mundurowa to
Tarnschlupfjäcke, czyli Waffen SS Type I M38 Blurred Edge Smock w wersji
"Rozmyte plamy" - jesień. Sznurowana bluza maskująca Tarnschlupfjäcke
wprowadzona została w 1937r. Po pierwszym pokazie na poligonie SS-VT
"Deutschland", obserwatorzy z ramienia Wehrmachtu nie szczędzili kpin pod
adresem "dziwacznie odzianych" SS-manów. Tylko jeden oficer armii poważnie
zainteresował się nowym pomysłem - gen. Kempf przesłał próbki materiałów
maskujących do Oberkommando der Wehrmacht w Berlinie. Pierwsze wersje
Tarnschlupfjäcke szyto jako bluzę naciąganą na głowę. Rozcięcie ułatwiające
zakładanie było sznurowane. W talii, po bokach znajdowały się dwa pionowe
rozcięcia osłonięte klapami - miały one umożliwić sięganie do ładownic.
Początkowo bluzę zaprojektowano do noszenia na mundurze i oporządzeniu - stąd
jej obszernie rozmiary. Wkrótce okazało się to bardzo niepraktyczne i od 1940r
oporządzenie noszono na bluzie. W czasie wojny wygląd bluzy ulegał nieustannym
zmianom.
Kolory wybrane dowolnie, z dostępnego szerokiego repertuaru kolorów
niemieckich mundurów maskujących - niestety ze zdjęcia trudno zgadnąć,
jakiego koloru była naprawdę. W stosunku do kolorowego zdjęcia,
zmieniłem zakończenie rękawów, wydają się mieć mniejsze ściągacze.
Druga
kurtka mundurowa, to prawdopodobnie (na prawym rękawie widać "groszek") Waffen
SS EM 44 Tupfenmuster. W marcu 1943r. SS-manskie załogi samobieżnych dział
szturmowych otrzymały nowy mundur Tarnpanzerjäcke M-43 wzorowany na swoim
poprzedniku - czarnym uniformie używanym równolegle przez oddziały pancerne
Heeres i Waffen SS. Mundur wz.43 był nieodwracalny i szyto go ze standardowych
materiałów kamuflażowych SS. W tym samym czasie do użycia wprowadzono także
jednoczęściowe kombinezony szyte z tkanin maskujących pokrytych standardowym
wzorem SS. Najczęściej spotykanym kamuflażem pod koniec wojny był wzór
Tupfenmuster czyli "groszkowy". To zdjęcie i inne kolorowe zdjęcia mundurów
zostały skopiowane z serwisu http://www.1944militaria.com Skąd
powstańcy mieli takie mundury? Kilka tysięcy (dokładna liczba jest nieznana)
bluz tego typu zdobyli żołnierze Kedywu OW "Kollegium A" ppor. "Stasinka"
1.VIII.1944r w magazynach SS przy ul. Stawki 4. Natychmiast cale zgrupowanie
ppłk "Radosława" umundurowało się w "panterki" zakładając je strona jesienna.
Tak odziani powstańcy, według powojennych zeznań von dem Bacha, znikali w
gruzach rozbitych kamienic i dla czołgistów niemieckich stawali się wręcz
niewidzialni. Poniższe zdjęcie doskonale pokazuje owe "ceglane" odcienie.
Czarno-rudawe plamy do złudzenia przypominają ceglany gruz. Spodnie zwężane,
na nogach prawdopodobnie niemieckie "oficerki".

Odlewy z figurki matki miały oczywiście inna postawę niż powstańcy na zdjęciu.
Wymagało to sporo kombinacji i pracy. Ale mając zgrubne odlewy, bardzo łatwo
jest je przerobić. Najtrudniej było wykonać ramiona, którymi się obejmują.
Niestety nie udało mi się zachować stuprocentowej zgodności ze zdjęciem -
poddałem się - po prostu we wczesnej fazie nie wykonałem prawidłowego ustawienia
nóg. Dlatego są oni nieco bardziej odsunięci od siebie niż powinni. Przez to
zrobiłem kolejny błąd, wyszły mi za długie ręce - trudno - było już za późno na
diametralne zmiany - zostawiłem tak jak jest.
Wcześniej zachwycałem się sposobem, w jaki pomalowałem twarze tych
dzielnych wojaków. Przemalowywałem te buzki wielokrotnie, co widać na zdjęciach.
No cóż, trochę czasu już od tamtej pory minęło - dzisiaj to malowanie mi się tak
nie podoba - po prostu dzisiaj zrobiłbym to lepiej i trochę inaczej - ale co
tam! Zostanie tak jak jest, unikam poprawiania starych modeli (chyba bardziej z
wrodzonego lenistwa niż z zasady;). Malowanie reszty wyszło, jak widać - czyli
raczej kiepsko - chyba juz nigdy nie nauczę się malować tych niemieckich
groszków.
|