Serwis o figurkach historycznych i modelarstwie redukcyjnym


Strona główna arrow Techniki modelarskie
piątek, 09 styczeń 2009
Menu
Strona główna
Od podstaw
Techniki modelarskie
Artykuły i recenzje
Forum
Zdjęcia obiektów
Linki
Galeria
O Serwisie
O serwisie
Reklama
Wpółpraca
Kontakt
Weź UserBar
Logowanie
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Styczeń 09, 2009, 11:47:55
Nazwa użytkownika: Hasło:
Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Zapomniałeś hasła?
Z Polski
  Polskie Firmy Figurkowe
COS
{jumi [includes/custom_code/mod_smf_recent_topics2.php]}
Od Podstaw - Gipsowi Powstańcy prawie od podstaw Print E-mail
Written by Piotr Czyż   
sobota, 09 lipiec 2005
Article Index
Od Podstaw - Gipsowi Powstańcy prawie od podstaw
Budowa figurek
Podsumowanie

Forma

 

Nie zdecydowałem się jednak na zrobienie figurek naprawdę od podstaw. Podczas wstępnych prób, miałem sporo problemów z uzyskaniem odpowiednich proporcji ludzkiego ciała - a to noga jakaś krzywa wyszła, a to za długa, a to zginała się jakoś tak dziwnie. A więc nie tędy droga - przynajmniej na tym etapie umiejętności. Rozejrzałem się po sklepach i kupiłem figurkę Dragona nr 1612. Odbiłem tego pana w silikonie - użyłem do tego celu zwykłego silikonu ze sklepu z materiałami budowlanymi - ale uwaga - użyłem silikonu białego. Okazało się, ze silikon przezroczysty - kompletnie się nie nadaje do robienia form - przykleił się do plastiku na amen, spędziłem potem parę ładnych godzin na czyszczeniu detali. Ale silikon biały -okazał się całkiem dobry - formy wychodzą miękkie, oddają super detale, a do tego silikon ten jest stosunkowo tani (około 4,60 PLN za 60 ml). Ale za to trzeba było czekać dwie doby, żeby złapał. Następnie do tych form nalałem gipsu. Po wyjęciu z form, dostałem gotowe części składowe. Może nie były one świetne (trochę niedokładności, dziurki), ale pozwoliły na ogólne zaplanowanie postaci.

Image Image Image Image

Mundur, postawa, głowy etc.

Potem w zasadzie starłem całe mundury (w końcu powstańcy mieli inne mundury, niż figurka, z której zrobiłem formę) i nałożyłem trochę gipsu, no i skalpelem wydłubałem im te mundury. Skopiowałem głowę, dodałem jednemu żołnierzowi uśmiech, drugi dostał furażerkę.

Image Image Image

Wybór mundurów nie był przypadkowy. Pierwsza kurtka mundurowa to Tarnschlupfjäcke, czyli Waffen SS Type I M38 Blurred Edge Smock w wersji "Rozmyte plamy" - jesień. Sznurowana bluza maskująca Tarnschlupfjäcke wprowadzona została w 1937r. Po pierwszym pokazie na poligonie SS-VT "Deutschland", obserwatorzy z ramienia Wehrmachtu nie szczędzili kpin pod adresem "dziwacznie odzianych" SS-manów. Tylko jeden oficer armii poważnie zainteresował się nowym pomysłem - gen. Kempf przesłał próbki materiałów maskujących do Oberkommando der Wehrmacht w Berlinie. Pierwsze wersje Tarnschlupfjäcke szyto jako bluzę naciąganą na głowę. Rozcięcie ułatwiające zakładanie było sznurowane. W talii, po bokach znajdowały się dwa pionowe rozcięcia osłonięte klapami - miały one umożliwić sięganie do ładownic. Początkowo bluzę zaprojektowano do noszenia na mundurze i oporządzeniu - stąd jej obszernie rozmiary. Wkrótce okazało się to bardzo niepraktyczne i od 1940r oporządzenie noszono na bluzie. W czasie wojny wygląd bluzy ulegał nieustannym zmianom. Kolory wybrane dowolnie, z dostępnego szerokiego repertuaru kolorów niemieckich mundurów maskujących - niestety ze zdjęcia trudno zgadnąć, jakiego koloru była naprawdę. W stosunku do kolorowego zdjęcia, zmieniłem zakończenie rękawów, wydają się mieć mniejsze ściągacze.
Druga kurtka mundurowa, to prawdopodobnie (na prawym rękawie widać "groszek") Waffen SS EM 44 Tupfenmuster. W marcu 1943r. SS-manskie załogi samobieżnych dział szturmowych otrzymały nowy mundur Tarnpanzerjäcke M-43 wzorowany na swoim poprzedniku - czarnym uniformie używanym równolegle przez oddziały pancerne Heeres i Waffen SS. Mundur wz.43 był nieodwracalny i szyto go ze standardowych materiałów kamuflażowych SS. W tym samym czasie do użycia wprowadzono także jednoczęściowe kombinezony szyte z tkanin maskujących pokrytych standardowym wzorem SS. Najczęściej spotykanym kamuflażem pod koniec wojny był wzór Tupfenmuster czyli "groszkowy". To zdjęcie i inne kolorowe zdjęcia mundurów zostały skopiowane z serwisu http://www.1944militaria.com Skąd powstańcy mieli takie mundury? Kilka tysięcy (dokładna liczba jest nieznana) bluz tego typu zdobyli żołnierze Kedywu OW "Kollegium A" ppor. "Stasinka" 1.VIII.1944r w magazynach SS przy ul. Stawki 4. Natychmiast cale zgrupowanie ppłk "Radosława" umundurowało się w "panterki" zakładając je strona jesienna. Tak odziani powstańcy, według powojennych zeznań von dem Bacha, znikali w gruzach rozbitych kamienic i dla czołgistów niemieckich stawali się wręcz niewidzialni. Poniższe zdjęcie doskonale pokazuje owe "ceglane" odcienie. Czarno-rudawe plamy do złudzenia przypominają ceglany gruz. Spodnie zwężane, na nogach prawdopodobnie niemieckie "oficerki".

Image Image Image

Odlewy z figurki matki miały oczywiście inna postawę niż powstańcy na zdjęciu. Wymagało to sporo kombinacji i pracy. Ale mając zgrubne odlewy, bardzo łatwo jest je przerobić. Najtrudniej było wykonać ramiona, którymi się obejmują. Niestety nie udało mi się zachować stuprocentowej zgodności ze zdjęciem - poddałem się - po prostu we wczesnej fazie nie wykonałem prawidłowego ustawienia nóg. Dlatego są oni nieco bardziej odsunięci od siebie niż powinni. Przez to zrobiłem kolejny błąd, wyszły mi za długie ręce - trudno - było już za późno na diametralne zmiany - zostawiłem tak jak jest.
Image Image Image
Image Image Image

Diorama plus pierwsze malowanie podkładowe

Jak to zwykle u mnie bywa mini dioramę zrobiłem z gipsu na okrągłej ramce fotograficznej. Figurki i dioramę zagruntowałem Pactrą, na zdjęciu widać pierwszy podkład z umbry naturalnej. Twarze i dłonie postanowiłem pomalować olejami artystycznymi. To jest to! Wyszło całkiem, całkiem. Ale o tym w następnym odcinku :).

Image Image

 Z Thompsonem miałem trochę problemów, głównie ze znalezieniem dokładej dokumentacji. Znalazłem w sieci wersję dokumentacji nowoczesnego Thompsona, na niej oparłem główne wymiary. Pierwszy ulepiony przeze mnie Thompson poszedł do pieca, jako szczególnie nieudany. Druga wersja Thompsona okazała się inna, od tej na zdjęciu orginalnym. Ale to trzech razy sztuka - ostatni wyszedł niezle (widać go na zdjęciu poniżej). A przy okazji zrezygnowałem z lepienia karabinu z masy plastycznej na rzecz plastikowych płytek po chińskim jedzeniu.
Image

Wcześniej zachwycałem się sposobem, w jaki pomalowałem twarze tych dzielnych wojaków. Przemalowywałem te buzki wielokrotnie, co widać na zdjęciach. No cóż, trochę czasu już od tamtej pory minęło - dzisiaj to malowanie mi się tak nie podoba - po prostu dzisiaj zrobiłbym to lepiej i trochę inaczej - ale co tam! Zostanie tak jak jest, unikam poprawiania starych modeli (chyba bardziej z wrodzonego lenistwa niż z zasady;). Malowanie reszty wyszło, jak widać - czyli raczej kiepsko - chyba juz nigdy nie nauczę się malować tych niemieckich groszków.



 
< Prev   Next >
Design by Joomlateam.com | Powered by Joomlapixel.com |