Bill Sykes z filmu „Oliver
Twist” – popiersie w skali 1/9
Pomysł na popiersie narodził się dość
spontanicznie podczas wertowania forum na stronie modelarstwo.org.pl. Projekt
odtworzenia postaci filmowej (a takich projektów na forum jest kilka) był dla
mnie dużym wyzwaniem, gdyż wcześniej próbując rzeźbić figurki czy popiersia
nigdy nie przywiązywałem wagi do podobieństwa figurek do realnych postaci.
Teraz pojawił się ten trudny element i należało się z nim jakoś rozprawić :).
A więc po kolei …
Pierwszą rzeczą jaką należało uczynić, to zebrać odpowiednie
materiały przedstawiające tworzoną osobę. W tym wypadku były to fotosy z
filmu „Oliver Twist” z postacią Bill’a Sykes’a. Niestety miałem tylko
ujęcia ‘en face’ co w znacznej mierze przyczyniło się do nieudanej
pierwszej próby odtworzenia rysów postaci (co zresztą widać na załączonym
zdjęciu). Jak ważne jest posiadanie zdjęć osoby zrobionych z różnych stron
– okazało się niebawem.
Materiały dot. osoby już miałem, teraz należało się zastanowić z
czego i czym będę rzeźbił. Mój zapas mas i modelin był uzupełniany przez
lata , ale według mnie, należy posiadać co najwyżej dwie lub trzy takie
masy, z których pierwsza służy do wypełnienia z grubsza objętości
popiersia i głowy a druga do precyzyjnego już odtworzenia rysów twarzy,
włosów i części ubioru. Osobiście jako ‘wypełniacza’ stosuję modelinę
„Fimo” lub ostatnio zakupionego znakomitego „Super Sculpey” (też modelina
o znacznie lepszych właściwościach plastycznych i twardsza po
utwardzeniu). Do prac wykończeniowych i wszelkich detali stosuję „Magic
Sculpt” i/lub „Green Stuff”.
Teraz narzędzia – tu każdy pewnie ma swoje preferencje. Ja używam
trochę własnoręcznie stworzonych ‘rylców’ oraz narzędzia dentystyczne.
(Widać to na zdjęciu). Poza tym niezbędny jest nożyk, papiery ścierne do
wygładzania masy po utwardzeniu (najlepsze wg. Kamila Sztarbały są na
podkładzie materiału bo znakomicie dopasowują się do kształtu figurki),
wata stalowa 00 lub 000 i flanelowe ściereczki do końcowego polerowania.
Gdy już mamy skompletowany warsztat, warto poświęcić trochę czasu
na zebranie materiałów szkoleniowych i referencyjnych dot. rzeźby twarzy i
proporcji głowy oraz tułowia (lub całej postaci, ale ta w tym wypadku mnie
nie interesowała J ). Takich w internecie znajdziemy sporo – jak korzystałem między
innymi ze stron: http://www.figuredrawings.com/index.html
oraz http://www.fineart.sk. Część
materiałów z których korzystam widać na zdjęciach.
No to zaczynamy… Pierwsza sprawa to utworzenie odpowiedniego
drucianego szkieletu pod głowę i tułów i umocowanie go w jakiejś stabilnej
podstawce (np. klocek drewniany), która jednocześnie będzie służyć za
uchwyt przy rzeźbieniu. Na tak spreparowany ‘kościec’ nałożyłem modelinę i
wymodelowałem popiersie oraz głowę, a właściwie coś przypominające
bardziej czaszkę bez warg z oczodołami i wystającymi kośćmi policzkowymi.
Utwardziłem.

Teraz, gdy już miałem na
czym osadzić
‘mięśnie’ z masy modelarskiej, gapiąc się co jakiś czas na zdjęcie
swojego idola, nakładałem warstwy Magic Sculptu formując,
począwszy od czoła, poprzez policzki i brodę (żuchwę) kształt twarzy.
No i teraz zaczęły się ‘schody’ – trzeba było wykonać rzeczy
najtrudniejsze – oczy, usta , uszy i nos. Najtrudniejsze są oczy
– tu też popełniłem błąd próbując wyrzeźbić od razu gałki oczne z
powiekami. Jak widać na pierwszym zdjęciu zupełnie mi to nie wyszło :).
Wydłubałem więc mu te ‘gały’ i zacząłem wszystko od początku, zgodnie z
sugestiami kolegów z forum. Zrobiłem osobno gałki oczne i poczekałem,
aż się utwardzą, osadziłem w oczodołach, wyprofilowałem dolną powiekę,
potem górną (która powinna być nieco większa i lekko nachodzić na dolną
w kącikach oczu) i dorobiłem ‘wory’ pod oczami. Nos - to najpierw
klinowaty kształt bez nozdrzy. Potem osobno dorobiłem nozdrza. Usta –
pierwsza górna warga, potem dolna, podbródek. Uszy. Uff…
Teraz trzeba było sobie główkę pooglądać ze wszystkich stron i przy
różnym oświetleniu, by wyszły na jaw wszelkie niedoróbki, braki
symetrii i wykoślawienia. Dla mnie ważne były szczególnie uwagi
bardziej doświadczonych kolegów: Kamila Sztarbały i Piotra Czyża.
Obejrzeliśmy i … zaczynamy wszystko od początku ?! :) No nie !! Od tego
mamy nożyk, papier ścierny, ‘skrobaki’ wszelkiej maści by ‘na siłę’
wymusić podobieństwo do oryginału ;-) .
W międzyczasie zrobiłem kapelusz
(Super Sculpey + Magic Sculpt do załamań). Ściąłem głowę (nie, nie
całą – tylko czerep :) tak by dopasować kapelusz, przykleiłem wykończony kapelusz i dorobiłem włosy. Zacząłem też
modelować resztę ubrania począwszy od kołnierzyka, dalej poły marynarki i
chustkę pod szyją. Tutaj przyszedł moment by się zastanowić nad kształtem
popiersia – czy tylko barki bez ramion, czy kawałek ramion też? Ja
przyjąłem tę drugą wersję. Na końcu trzeba było wymodelować płaszcz z jego
charakterystycznymi połami i stębnówkami po brzegach.
 
No i tak dobrnąłem do końca. Ostatnie
wykończeniowe dotknięcia nożykiem i papierem, na końcu polerowanie do gładkości
watą stalową i ściereczką. Popiersie w zasadzie było gotowe do malowania. Teraz
należało je umyć w ciepłej wodzie z ‘Ludwikiem’, osuszyć i pokryć warstwą farby
podkładowej (ja używam zwykłej szarej ‘podkładówki’ samochodowej w spray’u).
‘Skalp’ gotowy ! Czy udało mi się
uzyskać podobieństwo do oryginału?
To już pozostawiam do waszej oceny :).

Wszelkie uwagi i oceny mile widziane.
Pozdrawiam,
Wojciech Lubicz-Łapiński
|