Home icon Home»Artykuły i recenzje»Galerie z artykułem»Nowa Galeria - Szlachtuz czyli Rzeźnia nr 5
Nowa Galeria - Szlachtuz czyli Rzeźnia nr 5 PDF Print E-mail
Written by Katarzyna Manikowska   
Sunday, 31 July 2005 07:37
Ale, jak wiadomo, malowanie ma to do siebie, że w głowie lęgną się tysiące myśli. No i cóż. Zaczęłam się w pewnym momencie zastanawiać dokładniej, jak ta cała historia przebiegła. Otóż, było dwóch wikingów, którzy po drodze ze Skandynawii do Italii zatrzymali się na „drobne łupionko”, trafili do pałacu, skradali się, rozglądali, po cichutku, na paluszkach, aż wleźli na schody. Jeden poszedł na zwiad, drugi został na czatach za drzwiami. Ten pierwszy - no cóż, wlazł na strażnika. Drugi zaraz wlezie. I teraz, co się stało.

Przeciętnie dorosły mężczyzna, żeby przejść pod łukiem, musi schylić głowę. Pierwszy wiking zatem schylił i zaczął przechodzić. I oberwał od strażnika w kark. Na śmierć. Jeśli strażnik dobrze się zamachnął, to - sorry - obciął mu głowę w całości. Głowa spadła, hełm zleciał, wszystko pokulało się po podłodze. Krwi z tego potworne ilości, właśnie tak jak mam na dioramce, rozpryskane po podłodze, ścianach i strażniku. W rękach nieboszczyk miał miecz i tarczę. Jak oberwał, wszystko wypuścił. Tarcze wikińskie miały tylko imacz, żadnych rzemieni mocujących do ramienia, ewentualnie pas przez szyję. Tak czy owak: miecz upadł na ziemię, tarcza być może też. Ciało oczywiście również. Strażnik chwycił nieboszczyka pod pachy i odciągnął go za zakręt korytarza; może słyszał, że „złodziei” było dwóch, chciał sobie zrobić wolną przestrzeń do dalszej pracy. Odciągnął go byle jak, nóżki zostały „na widoku”. I wrócił na posterunek, czekać na drugiego. Drugi wiking złazi już ostrożniej - coś na pewno usłyszał, może wołał kumpla po cichu, a tu nic. Dobra. Drugi zatem skrada się ze schodów w dół, skrada, już stanął na rogu… już czuje, już wie, że coś się złego stało… Ale wrócmy do rozsypanego po podłodze pierwszego. W skrajnym przypadku pierwszy rozsypał się na: ciało, głowę, hełm, tarczę, miecz. Strażnik odciągając ciało być może coś odkopnął do tyłu, żeby się nie potknąć, może tarcza kulnęła się gdzieś w róg. Tak czy owak, leży to wszystko w częściach na podłodze, upaćkane krwią od podłogi po sufit, istny szlachtuz czy inna Rzeźnia nr 5.


 {moszoomthumb imgid=332 style_m=4}  {moszoomthumb imgid=333 style_m=4} 
 {moszoomthumb imgid=334 style_m=4}
   
{moszoomthumb imgid=335 style_m=4}
{moszoomthumb imgid=336 style_m=4} 
 {moszoomthumb imgid=337 style_m=4} 
A miało być tak ładnie…

Refleksy, światłocień i inne efekty na dioramce są, ale ja nie umiem tak zrobić zdjęć, żeby je było widać. W tej chwili całość jest już prawie skończona, pozostała do dorobienia porządna podstawka, „tabliczka znamionowa” i zewnętrzne części muru (i tak niewidoczne, ale niech raz będzie porządnie).

Figurki pochodzą z:
żywy Wiking – firmy Latorre
Maur – nie wiem, jakiś klon
martwy Wiking – fragmenty Celta z zestawu gumisiów Italeri.

Dziękuję w tym momencie Victoriusowi za – jak zwykle – wsparcie moralne, i w ogóle za wszystko.

 

Katarzyna Manikowska „Viltianus”

lipiec 2005

 

Literatura:

  • http://www.google.pl/ - w przypadku tej dioramki absolutna podstawa
  • Heath I., McBride A, The Vikings, Osprey Elite 003, London 1985
  • Nicolle D., McBride A., The Armies of Islam 7th-11th Centuries, Osprey Men-At-Arms 125, London 1982
  • Nicolle D., McBride A., Saladin and the Saracens, Osprey Men-At-Arms 171, London 1986,
  • Nicolle D., McBride A., El Cid and the Reconquista 1050-1492, Osprey Men-At-Arms 200, London 1988,
  • Nicolle D., Turner G., Armies of the Caliphates 862-1098, Osprey Men-At-Arms 320, London brw,
  • Nicolle D., McBride A., The Moors. The Islamic West 7th-15th Centuries AD, Osprey Men-At-Arms 348, Oxford 2001,
  • Harrison M., Embleton G., Viking Hersir 793-1066 AD, Osprey Warrior 003, Oxford 1993
Last Updated on Sunday, 31 July 2005 07:53